Dlaczego tak trudno oprzeć się przedmiotom z logo marki
Bialetti’s Gra o kałamarnice Kawiarka typu moka nie ma tu żadnego sensu. W serialu nie ma żadnej zapadającej w pamięć sceny z espresso, produkt ten nie odgrywa żadnej roli fabularnej, a związek między brutalnym dramatem o przetrwaniu a włoską kawiarką ogranicza się wyłącznie do kolorystyki i logo.
Nie przeszkodziło to jednak w skutecznej współpracy.
Ekspres typu moka nie ma na celu pogłębienia czyjejkolwiek wiedzy na temat Gra o kałamarnice. Daje to fanom znajomy przedmiot, który nosi w sobie ślad czegoś, co już im się podoba. Kawa będzie smakować niemal tak samo, jak ta z tradycyjnej aluminiowej wersji. Zmienia się jedynie ta mała, prywatna przyjemność, jaką jest widok tego przedmiotu na kuchence.
Merchandising wykroczył już daleko poza koszulki koncertowe i pamiątkowe kubki. Platformy streamingowe, domy mody, marki kosmetyczne, firmy spożywcze i producenci artykułów gospodarstwa domowego traktują obecnie kulturę popularną jako archiwum wzornicze. Motyw z popularnego filmu, artysty lub postaci fikcyjnej można umieścić niemal na wszystkim: naczyniach kuchennych, butach sportowych, świecach, pościeli, szminkach, zabawkach, walizkach i sprzęcie kuchennym.
Produkty odnoszące największy sukces nie zawsze opierają się na najbardziej spójnej koncepcji. Ich twórcy rozumieją coś prostszego na temat tego, jak ludzie robią zakupy. Nie kupujemy wyłącznie po to, by z czegoś korzystać. Kupujemy, by zachować to w pamięci, utożsamiać się z tym, czuć przynależność i bawić się.
Produkt jest zwyczajny, ale wrażenia – nie
Produkt z logo marki rzadko wnosi znaczącą poprawę pod względem funkcjonalności. Pudełko na ciastka w kształcie postaci z bajki nie zapewnia lepszego przechowywania ciastek. Butelka na wodę z limitowanej edycji nie poprawia nawodnienia organizmu. Ekspres do kawy z motywem telewizyjnym nie parzy lepszej kawy.
Wartość emocjonalna leży gdzie indziej.
Przedmiot ten może przywoływać wspomnienia o ulubionym filmie, wakacjach, koncercie czy jakimś etapie życia. Może łączyć właściciela ze społecznością osób, które rozpoznają to nawiązanie. Może też sprawić, że zwykła codzienność stanie się nieco mniej rutynowa. Przygotowywanie kawy w zabawnym ekspresie moka daje inną przyjemność niż korzystanie z anonimowego urządzenia, mimo że efekt praktyczny jest identyczny.
Marki doskonale to rozumieją. Własność intelektualna nadaje znanemu produktowi natychmiastową osobowość, nie wymagając od producenta tworzenia jej od podstaw. Kształt, logo, paleta kolorów czy postać wiążą się z istniejącą już grupą odbiorców i siecią skojarzeń.
Z punktu widzenia kupującego kalkulacja ta jest równie opłacalna. Nie ma potrzeby oceniania przedmiotu wyłącznie pod kątem walorów projektowych. Rozpoznawalność przyspiesza podjęcie decyzji. Podoba ci się seria, artysta lub postać; produkt wydaje się być twój, zanim jeszcze zastanowisz się, czy go potrzebujesz.
Fandom sprawia, że frywolność staje się godna szacunku
Większość dorosłych nauczyła się uzasadniać swoje zakupy. Ubrania powinny być uniwersalne, meble – trwałe, a sprzęt kuchenny – praktyczny. Nawet przedmioty dekoracyjne coraz częściej są promowane pod kątem jakości wykonania, wartości inwestycyjnej lub zrównoważonego rozwoju.
W przypadku towarów często rezygnuje się z udawania.
Dywanik z motywem „Minionków”, wycieraczka z logo klubu piłkarskiego czy ekspres do kawy typu moka inspirowany dystopijnym serialem nie muszą sprawiać wrażenia przedmiotów niezbędnych. Ich bezużyteczność – a przynajmniej brak powagi – stanowi część ich uroku. Kupujący nie twierdzi, że dokonał najbardziej racjonalnego wyboru. Twierdzi natomiast, że ma prawo czerpać z tego przyjemność.
Społeczność fanów zapewnia społeczne usprawiedliwienie dla tego rodzaju wydatków. Przedmiot dekoracyjny można uznać za zbędny bałagan; limitowana edycja powiązana z ukochanym dziełem kultury staje się przedmiotem kolekcjonerskim. Zwykła bluza może wydawać się niczym szczególnym; ta sama bluza z datą trasy koncertowej, nawiązaniem do filmu lub kultowym logo może stać się wyrazem tożsamości.
Sposób wyrażania się zmienia w zależności od przedmiotu. Nie mówimy, że kupiliśmy kolejny niepotrzebny kubek. Mówimy, że znaleźliśmy egzemplarz z limitowanej serii.
Współpraca nie wymaga już przekonującej historii
W przeszłości partnerstwa z markami wymagały szczegółowego uzasadnienia. Zaangażowane firmy musiały mieć wspólne wartości, uzupełniającą się tradycję lub wiarygodne pokrywanie się grup docelowych.
Współczesna współpraca między markami ma często bardziej swobodny charakter. Efekt zaskoczenia może okazać się bardziej opłacalny z komercyjnego punktu widzenia niż spójność. Nie chodzi już o to, czy dwie marki naturalnie do siebie pasują, ale czy ich wspólny wizerunek wzbudza wystarczające zainteresowanie, by skłonić odbiorcę do zatrzymania się podczas przewijania ekranu.
Branża modowa uczyniła takie podejście normą. Luksusowe domy mody nawiązują współpracę z postaciami z kreskówek, producenci odzieży sportowej czerpią inspirację z filmów, a marki kosmetyczne tworzą kolekcje oparte na fikcyjnych światach. Niektóre partnerstwa są przemyślane pod względem estetycznym. Inne opierają się niemal wyłącznie na nowości.
Słabsze partnerstwa szybko się rozpadają. Te silniejsze potrafią przekształcić oryginalny pomysł w konkretny przedmiot, a nie tylko nadrukować na nim logo. Kolor, kształt, opakowanie i materiał mogą stworzyć produkt, który nadal wygląda atrakcyjnie nawet po tym, jak minie początkowy entuzjazm.
Dobrze zaprojektowana współpraca może sprawdzić się w przypadku osób, które mają jedynie luźny związek ze źródłem. Zła współpraca opiera się wyłącznie na uznaniu.
Dom stał się kolejnym miejscem, w którym można wyrazić swoją tożsamość
Kiedyś te przedmioty noszono lub eksponowano w prywatnych sypialniach. Obecnie zajmują one miejsce w kuchniach, salonach i na starannie sfotografowanych półkach.
Odzwierciedla to szerszą zmianę w aranżacji wnętrz. Wiele domów nie jest już urządzanych w jednym, idealnie spójnym stylu. Osobiste kolekcje, pamiątki z podróży, książki i zabawne detale współistnieją obok starannie dobranych mebli. Celowo niekonwencjonalne urządzenie lub lampa w kształcie postaci może sprawić, że eleganckie pomieszczenie nie będzie sprawiało wrażenia bezosobowego.
Przedmioty codziennego użytku mają w sobie szczególny urok. Walizka z logo marki pojawia się podczas okazjonalnych podróży; czajnik, kubek czy ekspres do kawy stają się nieodłączną częścią poranka. Powtarzalność wzmacnia przywiązanie.
Współprace z markami kuchennymi również plasują się w atrakcyjnym przedziale cenowym. Dają one możliwość uczestniczenia w aktualnym trendzie kulturowym bez konieczności ponoszenia kosztów związanych z zakupem designerskiej torebki czy limitowanej edycji butów sportowych. Kupujący otrzymuje produkt rozpoznawalny, który można wyeksponować i który jest w pewnym sensie praktyczny.
“Słowo ”nominalnie” odgrywa tu pewną rolę. Wiele przedmiotów z limitowanej serii jest używanych z rozwagą, o ile w ogóle są używane. Kupuje się je jako sprzęt AGD i traktuje jak przedmioty kolekcjonerskie.
Niedobór wpływa na sposób, w jaki oceniamy dany przedmiot
Ograniczona dostępność sprawia, że zwykły produkt nabiera większego znaczenia. Przy zakupie nie chodzi już tylko o to, czy produkt jest wart swojej ceny. Staje się to decyzją o tym, czy ta okazja będzie nadal dostępna w przyszłym tygodniu.
Marki potęgują tę presję poprzez limitowane serie, ograniczone premiery, sezonowe opakowania oraz kolekcje powstałe we współpracy z innymi markami, dostępne wyłącznie w wybranych sklepach. Rynki odsprzedaży mogą ją jeszcze bardziej nasilić, zwłaszcza gdy kolekcjonerzy zaczynają traktować towary jako aktywa, a nie jako przedmioty osobiste.
Wartość większości przedmiotów markowych nie wzrośnie. Już sama możliwość takiego wzrostu wystarczy, by wpłynąć na zachowanie. Kupujący może sobie wmówić, że dany przedmiot ma wartość kolekcjonerską, jest rzadki lub można go potencjalnie odsprzedać, nawet jeśli głównym motywem jest emocja.
Rzadkość chroni również przedmiot przed zwykłym porównaniem. Standardowy model może być tańszy i identyczny pod względem funkcjonalności, ale wersja limitowana nie jest oceniana wyłącznie pod kątem funkcjonalności. Jej cena obejmuje dostęp do historii oraz poczucie, że udało się zdobyć coś, zanim zniknęło.
Zrównoważony rozwój bardzo szybko staje się kłopotliwy
Model merchandisingu opiera się na tworzeniu nowych wersji przedmiotów, które ludzie często już posiadają. Powoduje to oczywistą sprzeczność z ideą odpowiedzialnej konsumpcji.
Butelka wielokrotnego użytku pozostaje butelką wielokrotnego użytku, ale zastąpienie jednej takiej butelki kilkoma egzemplarzami z limitowanych serii nie sprawia automatycznie, że nawyk ten staje się zrównoważony. To samo dotyczy toreb na zakupy, kubków i innych produktów przedstawianych jako bardziej przyjazne dla środowiska, ponieważ można z nich korzystać wielokrotnie.
Trwałość wciąż może mieć znaczenie. Dobrze wykonany ekspres moka, z którego korzysta się przez lata, to lepszy wybór niż gadżet, który trafia do kosza, gdy minie moda na niego. Jakość decyduje również o tym, czy dany produkt stanie się częścią codziennego życia, czy też będzie leżał w szafce jako zwykłe opakowanie.
Najbardziej przekonujące projekty powstałe we współpracy zaczynają się od przedmiotu, który warto posiadać, jeszcze zanim pojawi się na nim logo marki. Projekt powinien sprawić, że przedmiot ten stanie się bardziej pożądany, a nie stanowić jedyny powód jego istnienia.
Kupujący mogą zastosować ten sam test. Czy nadal chcielibyście ten produkt, gdyby nie miał logo? Czy będziecie go używać, eksponować lub naprawdę czerpać radość z jego kolekcjonowania? Czy zastępuje on coś innego, czy po prostu dołącza do serii podobnych zakupów?
Nie ma wymogu, by każda rzecz musiała uzasadniać swój istnienie koniecznością. Przyjemność ma swoją wartość. Staje się ona mniej przekonująca, gdy produkt wywołuje jedynie chwilowy zastrzyk emocji, po którym następuje jego odłożenie na bok.
Smak nie zawsze musi być poważny
Popularność przedmiotów markowych odzwierciedla również zmęczenie ściśle kontrolowanym gustem. Wystrój wnętrz, garderoba i rutyny pielęgnacyjne są nieustannie przedstawiane jako projekty wymagające spójności i powściągliwości. Produkty markowe wprowadzają do tego coś instynktownego.
Dzięki temu dorośli mogą wybrać różowe urządzenie, torbę z motywem z kreskówki czy absurdalną puszkę na ciastka, nie musząc przy tym odwoływać się do argumentów o ponadczasowym wzornictwie. Zakup ten może być świadomie przesadny, sentymentalny lub dziecinny.
Nie oznacza to jednak, że jest to nieprzemyślane pod względem estetycznym. Połączenie poważnych przedmiotów z jednym humorystycznym akcentem może być bardziej osobiste niż ścisłe trzymanie się utartej formuły projektowej. Najlepsze dzieła ujawniają coś konkretnego o właścicielu, a nie tylko pokazują znajomość aktualnych trendów.
Ryzyko pojawia się, gdy uznanie zastępuje wybór. Kupowanie wszystkich produktów związanych z ulubionym serialem nie jest wyrazem własnej tożsamości; to po prostu subskrypcja cudzego kalendarza premier.
Jak sprawdzić, czy nowość się utrzyma
Przydatny produkt zazwyczaj odnosi sukces na dwóch płaszczyznach. Spełnia swoją funkcję jako przedmiot i sprawia przyjemność jako symbol.
Zastanów się, czy projekt będzie nadal atrakcyjny, gdy popularność filmu, albumu lub danego zjawiska kulturowego już minie. Zwróć uwagę na jakość samego produktu, zwłaszcza jeśli chodzi o sprzęt elektryczny, naczynia kuchenne lub odzież. Słynne logo nie zrekompensuje słabej jakości wykonania.
Warto również przyjrzeć się cenie. Pewna marża jest zrozumiała ze względu na koszty licencji i ograniczoną produkcję, ale różnica między wersją standardową a markową może pokazać, ile faktycznie płacisz wyłącznie za rozpoznawalność marki.
Ostatnie pytanie ma charakter bardziej osobisty: czy ten przedmiot ma swoje miejsce w twoim życiu, czy po prostu sprawia ci przyjemność świadomość, że istnieje?
Czasami rozwiązaniem nadal będzie zakup. Nie każdy przedmiot trzeba optymalizować, warty zainwestowania lub nieskończenie wszechstronny. Przedmiot może zasłużyć sobie na swoje miejsce dzięki sympatii i poczuciu humoru.
Bialetti’s Gra o kałamarnice Nie trzeba wyjaśniać, dlaczego zabójczy teleturniej pasuje do porannej kawy z ekspresu moka. Brak logiki jest tu niemal sednem sprawy. Zamienia to znany domowy rytuał w mały gest oddania się pasji – i daje nam szanowaną wymówkę, by pragnąć czegoś, czego nigdy nie potrzebowaliśmy.

