Nastawienie i motywacja

Jak wyrobić sobie nawyk ćwiczeń, gdy brakuje motywacji

Zdjęcie: Alexas_Fotos (@alexas_fotos) na Unsplash

Najtrudniejszą częścią ćwiczenie rzadko zdajemy sobie sprawę, że to nam służy. Większość ludzi już wie, że aktywność fizyczna może poprawić zdrowie układu sercowo-naczyniowego, siłę, jakość snu, nastrój i sprawność ruchową. Prawdziwy problem pojawia się w ponury poranek, po długim dniu lub w tygodniu, kiedy kalendarz jest już wypełniony po brzegi: jak się zmobilizować, skoro naprawdę wolałoby się tego nie robić?

Motywacja jest często traktowana jako punkt wyjścia do skutecznej rutyny. W rzeczywistości jest ona zbyt niestabilna, by utrzymać się przez dłuższy czas. Entuzjazm może pomóc komuś przetrwać kilka pierwszych sesji, ale nawyki kształtują się właśnie w tych tygodniach, kiedy trening wydaje się uciążliwy, monotonny lub nieciekawy.

Badania dotyczące frekwencji na siłowniach odzwierciedlają tę tendencję do rezygnacji. W jednym z badań przeprowadzonych w dwóch klubach fitness tylko 11 procent nowych członków w jednym z nich i 19 procent w drugim nadal uczęszczało na zajęcia po upływie roku. Znany schemat styczniowy nie jest oznaką słabości charakteru. Pokazuje on, jak szybko niejasny zamiar może się rozpaść, gdy musi konkurować ze zmęczeniem, pracą i codziennością.

Bardziej trwałe podejście opiera się na jasno określonych celach, mniejszej liczbie codziennych negocjacji, czynności, z której można czerpać przyjemność, oraz pewnej formie odpowiedzialności. Żadna z tych rzeczy nie wymaga ekstremalnej dyscypliny. Dzięki nim rzadziej trzeba uciekać się do dyscypliny, by uratować plan.

Zastąp zdanie “Powinienem ćwiczyć” powodem, który naprawdę dostrzegasz

“Chcę więcej ćwiczyć, bo to jest zdrowe” – brzmi to rozsądnie, ale nie daje zbyt wielu podstaw do działania. Nie ma tu jasnego celu, nie ma bezpośredniego znaczenia ani sposobu, by sprawdzić, czy coś się zmieniło.

Lepszy cel łączy aktywność fizyczną z problemem lub doświadczeniem, które dobrze znasz. Być może chcesz pokonać kilka pięter schodów bez zadyszki, zmniejszyć sztywność mięśni po siedzeniu przy biurku, poczuć się silniejszym podczas noszenia bagażu lub przebiec pięć kilometrów do jesieni.

Różnica ma charakter praktyczny. Konkretny cel pomaga dobrać odpowiedni rodzaj ćwiczeń i pozwala dostrzec postępy. Osoba borykająca się z dolegliwościami pleców może potrzebować raczej ćwiczeń wzmacniających i poprawiających ruchomość niż ambitnego planu biegowego. Ktoś przygotowujący się do wakacji z pieszymi wędrówkami potrzebuje wytrzymałości, siły nóg i wystarczającej ilości czasu spędzanego na nogach.

Umiarkowany poziom trudności sprawdza się lepiej niż cel tak łatwy, że wydaje się nieistotny, albo tak ambitny, że porażka staje się nieunikniona. Trening do maratonu może być inspirujący, ale dla kogoś, kto od lat nie ćwiczył regularnie, może to być kiepski pierwszy cel. Wykonanie dwóch treningów tygodniowo przez osiem tygodni jest mniej wymagające i daje większą szansę na zbudowanie podstawowej kondycji.

Wyznaczenie konkretnych terminów może być pomocne, o ile są one realistyczne. Postanowienie “Będę więcej chodzić” pozostaje zbyt ogólne. Natomiast stwierdzenie “Przez następny miesiąc będę chodzić na 30-minutowy spacer po pracy w poniedziałki, środy i piątki” ma już konkretny kształt.

Cel nie musi nikogo zachwycać. Musi być na tyle jasny, by wytyczyć kierunek działań we wtorek wieczorem.

Przestańcie ponownie rozpatrywać tę decyzję

Wiele porzuconych treningów zaczyna się od negocjacji.

Może poczekasz dziesięć minut. Może jutro będzie bardziej owocnie. Może masz nieco mniej energii niż zwykle, pogoda nie sprzyja albo sesja wypadnie lepiej po kolejnej kawie.

Każda z tych myśli wydaje się rozsądna sama w sobie. Razem powodują jednak na tyle duże opóźnienie, że trening w ogóle nie dochodzi do skutku.

Najprostszym rozwiązaniem jest oddzielenie planowania od realizacji. Zdecyduj z wyprzedzeniem, kiedy odbędzie się sesja, przygotuj wszystko, co potrzebne, i unikaj zasięgania własnej opinii, gdy nadejdzie odpowiedni moment.

Może to oznaczać położenie ubrań obok łóżka, spakowanie torby na siłownię przed wyjściem do pracy lub zapisanie się na zajęcia, które zaczynają się o określonej godzinie. Ta sekwencja powinna stać się automatyczna: zamknąć laptopa, przebrać się, wyjść. Im więcej kroków wymaga podjęcia nowej decyzji, tym łatwiej jest się zatrzymać.

Nie oznacza to jednak, że należy ignorować chorobę, kontuzję czy prawdziwe zmęczenie. Regeneracja jest częścią treningu. Różnica polega na rozróżnieniu między pożyteczną świadomością ciała a dobrze znaną niechęcią, która pojawia się, bo na kanapie jest wygodniej.

Nawet minimalny wysiłek może pomóc ci utrzymać rutynę w trudnych dniach. Zobowiązaj się do dziesięciu minut, jednego obwodu lub krótkiego spaceru, zamiast całkowicie rezygnować. Jeśli już zaczniesz, być może uda ci się kontynuować; a nawet jeśli nie, to i tak zachowasz nawyk regularnego wykonywania ćwiczeń.

Wybierz aktywność fizyczną, w której będziesz mógł się rozwijać

Rada, by “znaleźć coś, co się kocha”, wynika z dobrych intencji, ale czasami bywa frustrująca. Początkujący nie zawsze darzą daną aktywnością sympatią, zanim zdobędą wystarczające umiejętności i kondycję, by czerpać z niej przyjemność.

Pierwsze treningi biegowe mogą wydawać się nieco niezręczne. Trening siłowy wiąże się z korzystaniem z nieznanego sprzętu. Pływanie długości basenu może wydawać się monotonne, dopóki nie poprawi się technika i sposób oddychania. Radość z uprawiania sportu często pojawia się dopiero po opanowaniu umiejętności, a nie przedtem.

Niemniej jednak aktywność ta nie powinna być sprzeczna z wszystkimi twoimi preferencjami. Osoba, która nie lubi zatłoczonych pomieszczeń, może mieć trudności z utrzymaniem regularnych ćwiczeń na siłowni, niezależnie od tego, jak efektywny wydaje się ten plan w teorii. Z kolei osoba ceniąca sobie towarzystwo może niezwykle łatwo odkładać na później samodzielne treningi w domu.

Możliwości wyboru wykraczają poza standardowy podział na bieganie i ćwiczenia na siłowni. Tenis, wioślarstwo, taniec, wspinaczka, pilates, wędrówki, boks, jazda na rowerze i sporty zespołowe zapewniają różnorodne doświadczenia społeczne i sensoryczne. Spacerowanie zasługuje na uwagę jako pełnoprawna forma aktywności fizycznej, zwłaszcza gdy tempo, dystans i ukształtowanie terenu stopniowo się zwiększają.

Tożsamość może wzmocnić ten nawyk. Osoby, które zaczynają postrzegać siebie jako pływaków, rowerzystów czy miłośników wędrówek, często angażują się w daną aktywność z większym zapałem. Czytają na ten temat, oglądają zawody, dołączają do społeczności i dokładniej śledzą swoje postępy.

Sprzęt może wspomóc ten proces, choć rzadko kiedy konieczne jest kupowanie wszystkiego od razu na początku. Lepsza para butów, praktyczna kurtka czy nowa rakieta mogą stanowić oznakę postępów, gdy rutyna już się sprawdzi. Przedmiot ten staje się wówczas częścią aktywności, a nie drogim substytutem jej uprawiania.

Znajdź miejsce dla rutyny w swoim życiu

Plan ćwiczeń traci swoją skuteczność, gdy traktuje się go jako coś, co trzeba wcisnąć w wolną chwilę.

Wpis w kalendarzu sprawia, że zobowiązanie staje się widoczne. Trudniej jest zapomnieć o dwóch powtarzających się terminach niż o ogólnym zamiarze, by poćwiczyć “kilka razy w tym tygodniu”. Częstotliwość również pomaga, ponieważ nawyk praktykowany regularnie rzadziej traci swoją naturalność.

Dla wielu osób dwa regularne treningi stanowią lepszy punkt wyjścia niż ambitny sześciodniowy program. Pozostawiają one miejsce na pracę, życie rodzinne i regenerację, a jednocześnie są na tyle częste, że zapewniają ciągłość. Dodatkowe ćwiczenia można wprowadzić później.

Lokalizacja powinna być na tyle dogodna, by dało się w niej przetrwać zwykły tydzień. Piękne studio na drugim końcu miasta może wydawać się atrakcyjne w weekendy, ale po pracy okaże się niepraktyczne. Nieco mniej efektowna opcja w pobliżu domu lub biura może znacznie lepiej sprzyjać utrzymaniu stałego rytmu życia.

Pomocne jest również wpasowanie ćwiczeń w istniejącą część dnia. Spacer po obiedzie, zajęcia zaraz po pracy lub trening siłowy przed sobotnim śniadaniem wymagają mniejszego wysiłku organizacyjnego niż sesja, która „wisi” gdzieś w popołudniu.

Plan powinien uwzględniać trudności, a nie je pomijać. Zastanów się, co zazwyczaj idzie nie tak, i przygotuj się na to. Zaplanuj alternatywne zajęcia w pomieszczeniach na wypadek złej pogody. W okresach wzmożonego obciążenia wybieraj krótsze sesje. Jeśli to możliwe, z wyprzedzeniem zorganizuj opiekę nad dziećmi lub podróż.

Konsekwencja nie oznacza, że każdy tydzień musi wyglądać identycznie. Wymaga ona takiej formy rutyny, która może ulec skróceniu, ale nie zniknąć całkowicie.

Należy rozważnie korzystać z mechanizmu rozliczalności

Obietnicę złożoną wyłącznie sobie samemu łatwo jest po cichu zmienić. Wyrażenie jej wobec innej osoby wiąże się z niewielkim kosztem społecznym w przypadku jej złamania.

Odpowiedzialność może przybierać różne formy. Możesz trenować z przyjacielem, relacjonować swoje postępy trenerowi, dołączyć do grupy lub zapisać się na zawody. Niektórzy uważają, że warto ogłosić swój cel publicznie, choć prywatne zobowiązanie wobec osoby, której opinia ma dla ciebie znaczenie, może być równie skuteczne.

Najlepsza forma rozliczalności wspiera raczej działanie niż wyniki. Opublikowanie szczegółowego planu treningowego może dać chwilowe poczucie spełnienia, zanim jeszcze rozpocznie się jakikolwiek trening. Cotygodniowa wiadomość potwierdzająca, że zaplanowane sesje zostały zrealizowane, jest mniej imponująca, ale za to bardziej przydatna.

Partnerzy treningowi mogą być pomocni, ale takie rozwiązanie nie powinno sprawiać, że twój plan treningowy będzie całkowicie uzależniony od dostępności innej osoby. Uzgodnijcie termin treningu, zachowując jednak możliwość kontynuowania ćwiczeń samodzielnie, gdyby plany uległy zmianie.

Płatne spotkania również budują zaangażowanie. Trudniej jest odwołać zarezerwowane zajęcia lub sesję treningu personalnego niż nieformalny zamiar, zwłaszcza gdy obowiązuje opłata za odwołanie. Wartość wynika po części z fachowej wiedzy, a po części z wyeliminowania możliwości renegocjacji.

Odpowiedzialność nie powinna przeradzać się w upokorzenie. Nieobecność na sesji to po prostu informacja, a nie dowód moralnej porażki. Warto zadać sobie pytanie, co było tego przyczyną i czy plan wymaga korekty.

Spodziewaj się nudy

Kultura fitnessu często skupia się na momentach kulminacyjnych: rekordach osobistych, widocznych przemianach i malowniczych biegach. Większość ćwiczeń to jednak zwykłe powtórzenia wykonywane bez większych emocji.

Nuda nie zawsze oznacza, że plan jest zły. Powtarzanie ćwiczeń pozwala organizmowi się przystosować. Te same ćwiczenia siłowe, trasy wspinaczkowe czy ćwiczenia pływackie mogą wymagać wielotygodniowego wykonywania, zanim postępy staną się wymierne.

Różnorodność pozwala ożywić rutynę bez konieczności jej ciągłego zmieniania. Zmieniaj trasę, playlistę lub rodzaj zajęć, zachowując jednocześnie podstawowe założenia treningowe. Stopniowo zwiększaj obciążenie, czas, dystans lub poziom trudności technicznej. Od czasu do czasu zaplanuj wydarzenie lub sesję na świeżym powietrzu, które nadadzą cotygodniowym treningom szerszy kontekst.

Śledzenie postępów może również sprawić, że powtarzanie ćwiczeń stanie się bardziej satysfakcjonujące. Często wystarczy prosta rejestracja sesji, obciążeń, dystansów lub wrażeń z ćwiczeń. Chodzi o to, by dostrzegać pewne wzorce, a nie zamieniać każdy trening w projekt analityczny.

Urządzenia do noszenia na ciele mogą być pomocne, gdy zachęcają do ruchu, ale ich cele powinny pozostawać podporządkowane potrzebom organizmu. Zegarek nie wie, czy jesteś chory, dochodzisz do zdrowia, czy też odczuwasz nadmierny stres. Zamknięcie pierścienia nie jest warte ryzyka kontuzji.

Procedura powinna być na tyle interesująca, by można było ją kontynuować, i na tyle stabilna, by działała.

Nie opieraj planu na karach

Ćwiczenia fizyczne są często traktowane jako środek korygujący nawyki żywieniowe, przyrost masy ciała lub brak samodyscypliny. To sprawia, że rutyna ta staje się emocjonalnie wyczerpująca, zanim jeszcze się rozpocznie.

Trening może wpłynąć na skład ciała, ale przynosi też korzyści, które łatwiej odczuć już na wczesnym etapie: więcej energii, lepszy sen, większą koncentrację, większą siłę oraz mniej czasu spędzanego przed ekranami. Te korzyści mogą pomóc w utrzymaniu nawyku, zanim pojawią się widoczne zmiany.

Należy unikać sformułowań, które sprawiają, że każda sesja staje się formą spłaty długu. Jedzenia nie trzeba sobie zasługiwać, a aktywność fizyczna nie powinna stanowić kary za weekend czy święta. Rutyna oparta na poczuciu winy prowadzi zazwyczaj do wahania się między nadmiernym wysiłkiem a całkowitym wycofaniem się.

Trudność nadal stanowi nieodłączny element ćwiczeń. Mięśnie stają się silniejsze, ponieważ są poddawane obciążeniom, a wydolność sercowo-naczyniowa poprawia się, ponieważ organizm pracuje ciężej niż zwykle. Dyskomfort odczuwany podczas dobrze zaplanowanej sesji treningowej różni się od traktowania ćwiczeń jako kary dla samego siebie.

Plan może być poważny, nie stając się przy tym wrogi.

Poznaj różnicę między „lapse” a „collapse”

Opuszczenie jednej sesji treningowej ma niewielki wpływ na długoterminową kondycję fizyczną. Kłopoty zaczynają się, gdy opuszczona sesja staje się dowodem na to, że cały plan treningowy zawiódł.

Choroba, podróże, terminy i obowiązki rodzinne mogą zakłócić każdy plan realizowany od kilku lat. Dobra rutyna powinna przewidywać możliwość powrotu do punktu wyjścia.

Po przerwie warto wrócić do treningów z mniejszą intensywnością, zamiast próbować od razu nadrobić zaległości. Jedna treningowa sesja na miarę własnych możliwości jest bardziej efektywna niż wyczerpujący powrót, który powoduje ból i zmusza do kolejnego tygodnia przerwy.

Nie czekaj na poniedziałek, nowy miesiąc ani nowy program. Wróć do tego przy najbliższej dogodnej okazji. Ten nawyk staje się coraz trwalszy za każdym razem, gdy przekonasz się, że przerwa nie oznacza konieczności zaczynania od zera.

Z bliska długoterminowa spójność wydaje się nierównomierna. W niektórych miesiącach widać wyraźny postęp, w innych utrzymuje się to, co już zostało osiągnięte. Oba przypadki stanowią część tej samej praktyki.

Niech cel się zmieni

Powód, dla którego zaczynasz, może nie być tym samym powodem, dla którego kontynuujesz.

Ktoś może zacząć ćwiczyć, aby poprawić swój wygląd, a kontynuować, bo lubi ludzi z grupy. Ktoś inny może zacząć z powodu bólu pleców, a potem odkryć fascynację siłą. Pierwsze doświadczenie może doprowadzić do uprawiania sportu, który stanie się częścią wakacji, przyjaźni i tożsamości.

Cele powinny zmieniać się wraz ze zmianą okoliczności. Trening w okresie ciąży, menopauzy, kontuzji lub przy wymagającej pracy może wymagać innych oczekiwań. Utrzymanie siły i energii może stać się ważniejsze niż poprawa szybkości.

Rutyna jest skuteczna wtedy, gdy służy Twojemu życiu, a nie zmusza je do nieustannego dostosowywania się do dawnego celu.

Nawyk kształtuje się w zwykłych dniach

Będą sesje, podczas których emocje będą sięgały zenitu dzięki nowemu sprzętowi, idealnej pogodzie lub widocznej poprawie wyników. Są one przyjemne i stosunkowo łatwe.

Ten nawyk utrwalają te mniej zapadające w pamięć czynności: krótki trening po ciężkim dniu, spacer mimo lekkiego deszczu, udział w zajęciach, gdy postępy chwilowo utknęły w martwym punkcie.

Sesje te nie wymagają heroicznej osobowości. Są łatwiejsze, gdy cel jest konkretny, decyzja została już podjęta, zadanie odpowiada twoim preferencjom, a inna osoba wie, że zamierzałeś to zrobić.

Motywacja może powrócić, gdy już zaczniesz. Nie musi pojawić się na samym początku.